Jak odnaleźć zagubionego drona?

Nie, nie chodzi o znalezienie go w zagraconym garażu, ale o wiele bardziej niemiłe sytuacje, gdy w czasie lotu nasz bezzałogowiec postanowi polatać sobie swoimi własnymi powietrznymi drogami. Co zrobić, gdy kompletnie stracimy nad nim kontrolę?

Przeważnie wszystko idzie zgodnie z planem, a lot jest podobny do dziesiątków innych wykonywanych poprzednio. Nagle jednak widzimy, że coś nietypowego dzieje się z naszym dronem, a i komendy, które wydajemy mu za pomocą pilota, nie odnoszą skutku. Potem jedyne, co możemy zrobić, to patrzeć jak nasz quadrocopter odlatuje w siną dal. Jednak po początkowym strachu i uczuciu przerażenia (żeby tylko nie wpadł do pobliskiego stawu lub – co gorsza – komuś na głowę!), należy jak najszybciej rozpocząć poszukiwania. Jak się do tego zabrać?

Po pierwsze, warto przypomnieć sobie, gdzie ostatnio widzieliśmy go na ekranie i co w tej ostatniej chwili łączności widziała kamera. Uda się wtedy zawęzić teren, na którym prawdopodobnie wylądował lub spadł. Być może trafił na jakąś przeszkodę – drzewo, budynek czy reklamowy baner – i tam warto dokładnie przeczesać teren. Po drugie, przypomnij sobie, ile energii było w baterii i na jakiej wysokości leciał dron. Po trzecie określ kierunek wiatru. Na podstawie tych informacji można wyznaczyć obszar, na którym prawdopodobnie natrafisz na swój bezzałogowiec.

Jednak jeśli to się nie uda, pobierz historie lotu drona (jeśli korzystamy z Androida, to będzie w folderze „Moje pliki” —> Pamięć wewnętrzna —>DJI —>DJIFlightRecord). Pobrany plik importujemy do wyszukiwarki znajdującej się w zakładce „My Logs”. I gotowe. Poznajemy dokładną trajektorię naniesioną na mapę, parametry lotu, pogodę, temperaturę baterii, historię napięć baterii itp.

Można też rozwiesić kilka ogłoszeń w okolicy lub umieść takowe w mediach społecznościowych. Krótki opis z poglądowym zdjęciem urządzenia i wskazanie obszaru, na którym go straciliśmy, może trafić do przypadkowego znalazcy. Jeśli sprzęt był znacznej wartości, sprawę można też zgłosić na policję. Co prawda, nie oczekujmy raczej poszukiwań na ogromną skalę, ale jeśli ktoś takie urządzenie przyniesie na posterunek lub komendę, znacznie szybciej odzyskamy swojego bezzałogowca.