Zwykłe karetki to przeżytek. Już niedługo w nagłych przypadkach będą pomagać nam drony

To prawda, że coraz popularniejsze bezzałogowce, to z jednej strony świetna zabawa, a z drugiej doskonałe narzędzie pracy każdego filmowca czy twórcy reklam. Jednak drony mogą pomagać też w o wiele bardziej naglących przypadkach. Mogą ratować nam życie.

Coraz częściej słychać o karetkach blokowanych przez drogowych cwaniaków, którzy chcąc wykorzystać tzw. korytarz życia, omijają korki i uniemożliwiają szybkie dotarcie ambulansu do potrzebującego. A gdyby tak znacznie ograniczyć potrzebę wyjazdu pojazdów uprzywilejowanych na drogi? Konstruktorzy pokazują, że jest to możliwe i co ciekawe, wbrew pozorom, od prototypu do wersji użytkowej droga nie jest aż tak długa.

Powietrzny ambulans

Pokazuje to przykład maszyny stworzonej na Uniwersytecie z Delf. Na pierwszy rzut oka nie różni się ona od innych maszyn. Konstrukcja kadłuba czy system wirników nie odznaczają się niczym szczególnym, obecność pokładowej kamery też nie jest ewenementem. Jednak wyposażenie dodatkowe przesądza o odpowiedzialnej roli maszyny.

Jak widać na nagraniu, pomoc potrzebującemu jest bardzo szybka. Diagnostyka przeprowadza jest na odległość, w wyposażeniu są także podstawowe leki i środki, które mogą choremu uratować życie. Rozmowa z ratownikiem poprzez wbudowaną kamerę i telefon wspomaga proces udzielania pierwszej pomocy. Właśnie jej jakość w większości przypadków jest decydująca, jeśli chodzi o przeżycie.

No dobrze, jednak czy w Polsce jesteśmy w stanie zobaczyć drony przy okazji podobnych akcji? Co prawda, jeszcze nie słyszeliśmy o bezpośrednim ratowaniu potrzebujących za pomocą drona, ale już np. powietrzny transport krwi jak najbardziej jest w naszym zasięgu. Pokazuje to pilotażowy program realizowany na terenie Białegostoku. Do transportu krwi między stacją krwiodawstwa a szpitalami wykorzystywane są właśnie bezzałogowce. Rola czynnika ludzkiego jest w tym przypadku ograniczona wyłącznie do wskazania miejsca lądowania i włożenia drogocennego ładunku. Resztą zajmuje się komputer. Co ciekawe, takim wykorzystaniem dornów na terenie całego kraju zainteresowane jest Ministerstwo Zdrowia. Przyszłość pokaże, czy widok drona malowanego w „medyczne” barwy będzie równie powszechny, co dźwięk pojazdów na sygnale.