Jak zostać profesjonalistą? Co musisz zrobić, żeby latać dronem (cz. IV)

W ostatniej już części cyklu dowiemy się, jak wygląda egzamin państwowy w kategorii dronów mogących latać poza zasięg wzroku pilota, który znacznie różni się od tego na kategorię VLOS.

A zatem przechodzimy do zdobywania oficjalnych uprawnień na najbardziej zaawansowane bezzałogowce.

Teoria

O ile egzamin VLOS to łącznie 60 pytań, tak BVLOS to aż 108 pytań w dziewięciu modułach. Dodatkowo czasu nie jest za wiele – 1,5 godziny, a trzeba tu jeszcze wspomnieć, że nie wszystkie zadania mają charakter testowy. Co więcej, nawet w części testowej występują pytania, na które można odpowiedzieć jedynie poprzez wykonanie obliczeń z użyciem kalkulatora i dodatkowego brudnopisu. Pięć modułów pokrywa się z modułami na egzaminie VLOS, pozostałe to:

  1. Meteorologia
  2. Nawigacja
  3. Osiągi i planowanie lotu
  4. Procedury operacyjne

W części, w której należy użyć obliczeń, można napotkać zadania polegające na obliczaniu wartości innego kursu na podstawie danych kursu i deklinacji, czy wyliczeniu pominięcia punktu lądowania na podstawie błędów wysokościomierza. Po zaliczeniu (zasady te same, co w przypadku VLOS), można przejść do części praktycznej.

Praktyka

Do zadań zdającego należy bezpieczne rozplanowanie trasy z uwzględnieniem siły wiatru, zadanej prędkości i wysokości. Dron ma też oczywiście wystartować i wylądować, a zdający powinien kontrolować jego parametry podczas lotu i ewentualnie przerwać misję i przejść w tryb sterowania ręcznego (patrząc na tablet z mapą, a nie na drona). Dodatkowo, podczas przelotów między niektórymi waypointam, można spodziewać się polecenia przejścia w tryb inny niż automatyczny i sterowania ręcznego. Ogólnie, jak piszą ci, którzy już taki egzamin zdawali, jest on dość trudny.

A koszty? Tutaj sprawa jest prosta: są takie same, jak w przypadku egzaminu VLOS. Do innej kategorii należą jedynie koszty dronów. Ale o tym kiedy indziej.